Połączyły nas nowe wątroby - Powstało Stowarzyszenie Życie po przeszczepie Gazeta Zachodnia dodatek do Gazety Wyborczej z 21-22.10.2000

Wersja do wydruku   

Do widzenia, do jutra
Janusz Mielcarz ma 40 lat. Kiedy dwa lata temu wrócił po przeszczepie do swojej rodzinnej wsi Chwiram k. Wałcza, sąsiedzi patrzyli na niego jak na zjawę, która powróciła z tamtego świata. Nie wierzyli, że wróci do życia, Jego choroba trwała 3,5 roku. - To może śmieszne. Ale kiedy poszedłem po przeszczepie do ubikacji i po raz pierwszy od kilku miesięcy normalnie mogłem się wysiusiać, to była dla mnie największa radość. Wcześniej cierpiałem na wodobrzusze. W moim brzuchu gromadziło się nieraz 16,5 litra płynów, a ja nie mogfem oddać moczu. A tu nagle normalne sikanie. To była victria - wspomina pan Janusz. Teraz na zjeździe tryska humorem i optymizmem. Kiedy jego koleżanka (od dwóch la! z nową wątrobąj poprosiła, aby podał jej dzbanek z kawą. odpowiedział: -Jasne. Przecież wiesz, że ja bym ci wszystko oddał. Oprócz wątroby - zastrzegł, Ania Jaszek z Polic zachorowała na żółtaczkę, kiedy skończyła osiem lat. Prawdopodobnie przyczyną były zakażone igły podczas szczepień szkolnych.

Ma za sobą kilkanaście lat uciążliwego leczenia. Od stycznia ubiegłego roku cały czas leżała w szpitalu. Wreszcie w połowie września około 10 wieczorem obudziła ją pielęgniarka i powiedziała, że trzeba zrobić prześwietlenie płuc. - Wiedziałam, że przyszedł czas na przeszczep. Akcja była bardzo szybka. Doktor Kostyrka poleciał helikopterem do Lodzi. Jeszcze tylko badanie krwi i telefon od doktora: „W porządku. Dobra wątroba. Już lecę z powrotem." Na bloku operacyjnym usłyszałam tylko od pielęgniarki ,.Do widzenia pani Aniu, jutro się spo....." Tyle zapamiętałam z tamtego życia. Nazajutrz byłam obolała, zmarnowana, ale czułam się jak nowo narodzona - opowiada pani Ania. Żyje z nową wątrobą od 15 września 1999 roku.

Przeszczep w księdze próśb
Wszyscy pacjenci mówią bardzo ciepło o doktorze Romanie Kostyrce. Ania Krzak jest przekonana, że jeśli doktor koło niej przejdzie, jeśli na nią spojrzy, to już ma naładowane baterie na najbliższy czas. Dzięki przeszczepowi wyszła z beznadziejnego stanu.
- Byłam żółta, wypadały mi włosy, mój brzuch przypominał łóżko wodne. Od razu, gdy tylko zobaczyłam doktora Kostyrkę, skądś wiedziałam, że on nie pozwoli mi umrzeć - mówi pani Ania, która w tym roku skończyła 25 lat. Mieszka w miejscowości Jelcz-La-skowice k. Oławy. Kiedy leżała w szczecińskiej klinice, na krótko przed przeszczepem odwiedziła ją mama ?. ciocią i siostrą. Wracając do Laskowic, wstąpiły do rokitniańskiego sanktuarium i wpisały się do księgi próśb w intencji udanego przeszczepu. Teraz, kiedy dostała zaproszenie na zjazd w Rokitnie, poczuła, że to wszystko nie dzieje się przypadkowo.
- Mijają dwa lata od przeszczepu, a człowiek mimo wszystko myśli o tym, że we mnie jest część innego człowieka. To są dość dziwne myśli i ciężko mi o nich mówić. W takich sytuacjach staram się dużo modlić - wyznaje Ania. Wie, że jej dawcą był 18-letni chłopak z Katowickiego.
Foto obok. Paweł Krysiak - autor i Krzysztof Pijarowski

Ojciec chrzestny
W Polsce historia udanych przeszczepów wątroby jest krótka, bo trwa dopiero od 1995 roku Najtrudniejszy jest pierwsźy"rok po operacji. W miar? upływu czasu pogłębiają sit; procesy adaptacyjne i maleje niebezpieczeństwo odrzutu przez organizm nowej wątroby. Lekarze w swoich statystykach posługują się określeniem „roczne przeżycie". Jak dotąd notują 60 proc. rocznych przeżyć po operacji. Najważniejsze, że osoba po udanym zabiegu wraca do normalnego życia rodzinnego i zawodowego. Musi tylko co 12 godzin brać lek immunosupresyjny. Szczecinianka Edyla Hałuszczak już w rok po operacji urodziła zdrowego syna. a jego ojcem chrzestnym został dr Kostyrka.
Kiedy w miniony wtorek ludzie po przeszczepie całowali na powitanie doktora Romana, człowiek stojący z boku nie mógł mieć wątpliwości, że to jest jedna kochająca się rodzina. -Jakie to mile i wzruszające, jeśli potrafimy jedni drugim brzemiona nosić. Nie ma na świecie piękniejszego zajęcia jak służba bliźniemu - mówił podczas mszy kustosz sanktuarium rokitniańskiego ks. Tadeusz Kondracki. Taką drogą chce pójść zawiązane we wtorek w Rokitnic Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Uszkodzoną Wątrobą.
autor: PAWEŁ KRYSIAK



 

KRZYSZTOF PlJAROWSKI
przewodniczący Stowarzyszenia „Życie po przeszczepie"
- My już rozpoczęliśmy nowe życie, a teraz zakładamy stowarzyszenie, aby pomagać innym. Każdy z nas poda do publicznej wiadomości adres, telefon, e-maila. Te dane będą dostępne na stronach internetowych stowarzyszenia. Każdy chory na wątrobę będzie mógł do nas napisać, zadzwonić. Chodzi o to, aby ludzie przestali myśleć o przeszczepie wątroby jak o niebezpiecznym eksperymencie. Chcemy ich przekonać, że przeszczep to skuteczna metoda leczenia.
not. PK

 

___________________________________________________________________________________
Wielkie laboratorium

PAWEŁ KRYSIAK: Czy przeszczep wątroby to niebezpieczna operacja?
ROMAN KOSTYRKA*: - Historia przeszczepów wątroby nie jest długa. Ale już w 19S3 roku, po 20 latach doświadczeń, przeszczepy przestano traktować jako eksperyment i stały się ogólnie przyjętą metodą leczenia. Polska jest pod tym względem opóźniona. Pierwszego przeszczepu u osoby dorosłej dokonano w 1987 roku. a pierwszy zakończony sukcesem odnotowaliśmy dopiero w 1995 roku. Z pewnością jest to zabieg bardzo skomplikowany i to z wielu powodów. Przede wszystkim dlatego, że głównie dotyczy on pacjentów, dla których wyczerpały się już wszystkie metody zachowawczego leczenia i przeszczep jest dla nich jedynym ratunkiem. Poza tym wątroba to wielkie laboratorium, które praktycznie decyduje o wszystkich przemianach chemicznych w organizmie człowieka. Cala historia przeszczepów wątroby to walka z krwawieniem. To w szy btko wymaga perfekcyjnej techniki. Istnieje także niebezpieczeństwo odrzutu. Są np. pacjenci, u których przeszczep udał się,, ale dopiero za drugim razem.
Jak dużo chorych czeka na przeszczep?
- W Polsce mamy trzy główne ośrodki zajmujące się przeszczepami wątroby, a powinno być ich znacznie więcej. Tym bardziej, że wzrasta liczba chorych dotkniętych różnorodnymi uszkodzeniami wątroby spowodowanymi procesami zapalnymi, auloimmunologicznymi, a także działaniem niektórych lekarstw. Od tego problemu nie uciekniemy. W bieżącym roku pieniędzy wystarczy tylko na 60 zabiegów. A przecież potrzeby są dziesiecio - a może nawet piętnastokrotnie większe. W Europie mamy udokumentowanych 40 tyś. zabiegów, a w Polsce zaledwie 150, Te liczby mówią same za siebie.
- W jaki sposób działa .system poszukiwania dawców ?
- Funkcjonuje już w Warszawie Centrum Koordynacyjne Poltransplant, do którego są zgłaszane z różnych szpitali w kraju informacje o dawcach. Ja jestem z nim w kontakcie i wiem o każdej możliwości pobrania narządu np. od ofiar wypadków. Jest jednak inny problem. Chodzi o ludzi umierających po uszkodzcniach ośrodkowego układu nerwowego. Zdarza się, że po obiektywnym stwierdzeniu nieodwracalnej śmierci mózgu ci pacjenci nie są zgłaszani jako dawcy do ośrodków transplantacyjnych.
not. PK

 



- DR ROMAN KOSTYRKA, chirurg tmtisplantolog. od 1996 r. wykonał 32 przeszczepy wątroby. Pracował w Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej w Szczecinie, kierowanej przez prof. Stanisława Zielińskiego. Obecnie Z zespołem transplantologów przechodzi do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego przy ul. Arkońskiej w Szczecinie.

Projektowanie stron SSI