I Zjazd Stowarzyszenia Rokitno - 2000

Wersja do wydruku   

Jest nas niewielu. Stanowimy rodzinę. I jako rodzina powinniśmy się razem spotkać. Czas więc najwyższy, by po raz pierwszy spotkać w jednym miejscu, jednego dnia i o jednej godzinie; wspólnie Ci którzy ratowali nam życie i Ci którym uratowano je.
Właśnie taka myśl przewodnia przyświecała organizatorowi I Zjazdu osób po przeszczepie wątroby dokonanym przez zespół transplantacyjny doktora Romana Kostyrki w dniach 16 - 18 października 2000 r. w Rokitnie koło Gorzowa Wlkp.

...Przyjechali z całej Polski jesiennego, słonecznego dnia do Rokitna, do Sanktuarium Maryjnego, które ich ugościło. Zjechali z całej Polski, od Krakowa, przez Wrocław, po Szczecin. "Przeszczepieńców" było 15. Z opiekunami i rodzinami niemal drugie tyle. Zwołał ich Krzysztof Pijarowski, dziennikarz, szef radia ESKA w Gorzowie, który narodził się powtórnie w szczecińskiej klinice w sylwestrowy wieczór 1999 r. Wszyscy nosili na piersiach plakietki z nazwiskiem i właśnie datą drugich narodzin. Chcieli się spotkać, porozmawiać jak w rodzinie, pomóc sobie w potrzebie, a przede wszystkim ofiarować swoją pomoc innym, których tylko przeszczep wątroby mógł uratować. Nacieszyli się sobą, sprawnie utworzyli Stowarzyszenie Pomocy Ludziom z Uszkodzoną Wątrobą "Życie po przeszczepie", a później już tylko czekali swojego wybawcę, dr Kostyrkę...
"Powtórnie urodzeni" - S. Cieśla - Gazeta Lubuska

Przybył "nasz Doktor" - powitanie doktora Romana Kostyrki w świetle jupiterów kamer telewizyjnych i licznych fotoreporterów.
Fot. E.Bruska
...Zjechali się pod Gorzów niespodziewanie dużą grupą. Niektórzy z bardzo daleka. Pani Anna Radomska przyjechała z Lublina, pani Zofia Pastucha, która zamknęła swój sklepik, chociaż liczy się każdy grosz, spod Lublina , pani Celina z mężem i córeczką z podkrakowskiej wsi... .
Wieczorem poprzedniego dnia razem z księdzem Kondradzkim modlili się w sanktuarium za lekarzy, pielęgniarki za dawców, dzięki którym żyją, i za ich rodziny. Modlili się też za swego doktora, dla którego chyba przyjechali przede wszystkim...
"Smak Życia" - E. Bruska -Kurier Szczeciński
transplantolog Roman Kostyrka ze swoimi dziećmi Romanem Polnym - podwójny przeszczep w 2000 r
/ po lewej / - oraz Krzysztofem
Pijarowskim - sylwestrowy
przeszczep 1999 / po prawej /
...W Rokitnie, gdzie nawet ptaki milkną, by Cierpliwie Słuchająca mogła usłyszeć wszystkie błagania i podziękowania, spotkali się ludzie, którym w klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej w Szczecinie dane było narodzić się od nowa. Dosłownie. Choroba dopadła ich w pół kroku. Kiedy znajdowali się w wirze życia. Myśleli, że świat do nich należy, że wszystko mogą załatwić, wszystko dokonać. Że wystarczy chcieć. I naraz wiadomość; ich własna wątroba odmawia współpracy.
... Ludzi po przeszczepieniu wątroby właściwie nic nie łączy . Są w różnym wieku, pochodzą z różnych stron kraju. Mają inne zainteresowania, marzenia i plany na przyszłość. Różni ich wykształcenie, temperament i upodobania. A jednak wszyscy dzielą swoje życie na to przed i po przeszczepie. Dzień operacji nazywają dniem swoich powtórnych narodzin. A na swój widok uśmiechają się promiennie. Oczy ich rozbłyskują dziwnym światłem, jakby chcieli sobie nawzajem powiedzieć: tylko my to wiemy... Co?. Jak obłaskawia się śmierć czającą się w każdym kącie pokoju, jak żyje się z bólem i niepewnością jutra. Jak potem docenia się każdą oznakę istnienia. Zauważa się , że wszystko uległo przewartościowaniu...
- Ja straciłem dzieciństwo syna- przyznaje K. Pijarowski- Wyjeżdżałem do pracy, kiedy jeszcze spał, a wracałem kiedy już spał. Najciekawszy dla ojca moment po prostu przegapiłem. Krzysztof wspomina, że jest teraz bardziej wyciszony, skupiony na sobie i rodzinie, a nie tylko na pracy. Że myśli o Bogu, któremu przecież ma za co dziękować. - Mój ojciec miał chore serce - dodaje na moment poważniejąc - Był operowany. Po operacji cieszył się, że ma jeszcze jeden dzień na krechę. Teraz dokładnie go rozumiem. Budzę się rano i cieszę się, że żyję.
- Danuta Busse uważa, że z poprzedniego życia pozostały tylko dzieci. Reszta była nieudana. Teraz jest inaczej. Ma czas na rozkoszowanie się życiem , na pielęgnowanie rodziny i ukochanego, olbrzymiego ogrodu - Przeszczep miałam w przeddzień Wigilii - wspomina- Do domu wróciłam w lutym. Ważyłam 39 kilo, byłam strasznie słaba, nie miałam siły się ruszać, funkcjonować. W końcu udało mi się wyjść do ogrodu. Zobaczyłam kiełek tulipana. On się tak piął do góry....Coś we mnie drgnęło. Pomyślałam, że jak ta roślinka muszę się przebić przez własną niemoc. I udało mi się, mimo tylu trudności.
"Życie od nowa" - A.Moskaluk - Ziemia Gorzowska
Zakładamy Stowarzyszenie ...
Idee transplantacji należało dobrze sprzedać. Wywiadu udzielają Marzena Słabowska i Danuta Busse. Fot. M.Wieczorkiewicz
...Przeszczep w księdze próśb
Wszyscy pacjenci mówią bardzo ciepło o doktorze Romanie Kostyrce. Ania Krzak jest przekonana, że jeśli doktor koło niej przejdzie, jeśli na nią spojrzy, to już ma naładowane baterie na najbliższy czas. Dzięki przeszczepowi wyszła z beznadziejnego stanu.
- Byłam żółta, wypadały mi włosy, mój brzuch przypominał łóżko wodne. Od razu, gdy tylko zobaczyłam doktora Kostyrkę , skądś wiedziałam, że on nie pozwoli mi umrzeć - mówi pani Ania, która w tym roku skończyła 25 lat. Mieszka w miejscowości Jelcz-Laskowice koło Oławy. Kiedy leżała w szczecińskiej klinice, na krótko przed przeszczepem odwiedziła ją mama z ciocią i siostrą. Wracając do Laskowic, wstąpiły do rokitniańskiego sanktuarium i wpisały się do księgi próśb w intencji udanego przeszczepu. Teraz kiedy dostała zaproszenie na zjazd do Rokitna, poczuła , że to wszystko nie dzieje się przypadkowo.
- Mijają dwa lata od przeszczepu, a człowiek mimo wszystko myśli o tym, że we mnie jest część innego człowieka. To są dość dziwne myśli i ciężko mi o nich mówić. W takich sytuacjach staram się dużo modlić - wyznaje Ania. Wie, że jej dawcą był 18 letni chłopak z Katowickiego.
"Połączyły nas nowe wątroby" - P. Krysiak Gazeta Zachodnia / GW
...Przyjechali z całej Polski jesiennego, słonecznego dnia do Rokitna, do Sanktuarium Maryjnego w Rokitnie, które ich ugościło.
Fot. M.Wieczorkiewicz
...Tak już jest - opowiada 29 letnia Edyta Hałuszczak ze Szczecina, którą Kostyrka operował dwa lata temu. - Ma taki dar, że nawet jak spojrzy, to już człowiek lepiej się czuje.
Pamiętam, że gdy po operacji leżałam nieprzytomna, to przy każdym ocknięciu się widziałam doktora. Miałam wrażenie, że nie odstępuje mnie na krok.
Edyta do 1998 r. leczyła się na toczeń rumieniowy, chorobę reumatyczną. Nagle w Wielkanoc, doznała gwałtownego krwotoku z żylaków przełyku. Przerażona myślała, że umiera. W szpitalu okazało się, że toczeń zaatakował wątrobę. Ratunek był jeden - szybki przeszczep.
Wiedziała, że zyska wszystko albo wszystko straci. Udało się. 7 godzin po operacji wątroba młodego mężczyzny spod Bielska zaczęła pracować. Potem było trudne przebudzenie, ogromne osłabienie i pierwszy posiłek z kleiku, którego zjedzenie zajęło pół dnia. Wreszcie normalne pełne życie.
Bardzo się nim cieszę. Przed operacją cierpiałam na bezpłodność, leczyłam się na nią 7 lat. A teraz proszę, mam 10 miesięcznego synka Bartka !. Jestem pierwszą kobietą po przeszczepie, która urodziła dziecko - mówi uradowana mama. - Oczywiście ojcem chrzestnym został dr Kostyrka. Edyta wybiera się na zjazd do Rokitna. Chce poznać takich jak ona, zaprzyjaźnić się. Tak jak z Celiną z Krakowa, którą poznała czekając na przeszczep. Wciąż mimo kilkuset kilometrów odległości, odwiedzają się.
"Żyją dzięki Judymowi" /Super temat/ - M. Kęskrawiec - Super Expres
Wieczorem było co wspominać... i opowiadać - dr Marta Syczewska i dr Roman Kostyrka.
Fot. M.Wieczorkiewicz
...W Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie spotkali się lekarze ze Szczecina i ich kilkunastu pacjentów, którym przeszczepiono wątroby.
...Wczoraj rano uczestnicy zjazdu wzięli udział w mszy świętej, którą odprawił kustosz sanktuarium ks. kan. Tadeusz Kondracki.
- W czasie nabożeństwa i odsłonięcia cudownego obrazu na twarzach tych ludzi widziałem łzy wzruszenia - mówi opiekun sanktuarium. -I wcale się temu nie dziwię. Przecież przyjechali do Rokitna podziękować patronce naszej diecezji za dar życia.
"Dziękują za dar życia" - (dab) - Gazeta Lubuska
Ania Jaszek, Roman Kostyrka, Krzysztof Pijarowski, Anna Radomska
Fot. M.Wieczorkiewicz
"DLA GAZETY" - K. Pijarowski przewodniczący Stowarzyszenia "Życie po przeszczepie"

My już rozpoczęliśmy nowe życie - mówi K. Pijarowski - a teraz zakładamy stowarzyszenie, aby pomagać innym... Chodzi o to, aby ludzie przestali myśleć o przeszczepie wątroby jak o niebezpiecznym eksperymencie. Chcemy ich przekonać, że przeszczep to skuteczna metoda leczenia.
Gazeta Wyborcza - not. PK
Krzysztof Pijarowski jako człowiek mediów sprzedawał jak mógł ideę stowarzyszenia "Życie po przeszczepie"
Fot. Kazimierz Ligocki
I Zjazd osób po przeszczepie wątroby mógł się odbyć dzięki:
  • pomocy finansowej:
    • TELEFONICA sp. z o.o. producenta kart magnetycznych z Gorzowa Wlkp.
    • AVENTIS PHARMA - Firmy farmaceutycznej z Warszawy
  • pomocy organizacyjnej
    • Urządu Miejskiego w Gorzowie Wlkp.
    • Radia ESKA Gorzów S.A
Na koniec jeszcze zdjęcie wszystkich z gospodarzem Sanktuarium księdzem Tadeuszem Kondrackim, który odprawił mszę w intencji zmarłych dawców.
Fot. Kazimierz Ligocki
Projektowanie stron SSI