Koordynator wyjaśnia

Wersja do wydruku   

Koordynator transplantacji - osoba najmniej znana, a niesłychanie ważna w całym procesie przeszczepiania organów. Rozmowa z jednym z nich na portalu tvp info.
– Staram się dawać wsparcie, zachowywać tak, aby bliscy tej osoby wiedzieli, że nasze postępowanie jest z gruntu dobre, dla wszystkich. Zmarłemu już nie zaszkodzimy, a wręcz możemy uratować jedno, a nawet kilka żyć. Gdy widzę, że ktoś tego potrzebuje, to przytulam. To czas, żeby płakać – mówi w rozmowie z portalem tvp.info dr Tomasz Kubik, anestezjolog i koordynator transplantacji w Centralnym Szpitalu Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Opowiada nam, jak wygląda jego praca, jak rozmawia się z rodziną o pobraniu narządów i jakie pytania są najczęściej zadawane.
Na czym polega praca koordynatora donacyjnego? Czym różni się od pracy koordynatora transplantacyjnego?
Tak jak prawnik może się specjalizować w prawie medycznym albo prasowym, tak samo jest z koordynatorami. Jedni, czyli transplantacyjni, przygotowują biorców narządów, inni tak jak donacyjni, pracują bliżej dawców. Ja zajmuję się głównie przygotowywanie całej tej machiny do momentu pobrania organów. Związane jest to z moim głównym zawodem, czyli anestezjologią. 
Czy bierze pan udział w procesie badania, czy nastąpiła śmierć mózgu? 
Koordynator donacyjny nie ma nic wspólnego z tym procesem. Jako specjalista anestezjologii i intensywnej terapii łączę te dwie funkcje, prowadzę oddział pooperacyjny, pracuję na OIOM-ie, więc siłą rzeczy jestem jako lekarz członkiem takiej komisji. Jeśli jednak występuję w roli badającego danego pacjent, to nie mogę brać udziału w procesie przekazywania narządów. Taka jest zasada. 
Można powiedzieć, że pana rolą jest powiedzenie rodzinie, że to koniec, a w kolejnym etapie rozmowa na temat przeszczepienia narządów? 
Można tak powiedzieć. Owszem jednym z zadań koordynatora jest przeprowadzenie rozmowy z rodziną, ale to tylko element tzw. procesu autoryzacji pobrania, który ma doprowadzić do pobrania organów lub nie, zgodnie z prawem i intencją osoby zmarłej. Musimy również spełnić różne warunki prawne. Jednym z nich jest stwierdzenie śmierci mózgu, ale czasem musimy też porozmawiać z prokuratorem, czy nie ma sprzeciwu, a pobranie nie będzie stało w sprzeczności z ustaleniem przyczyny śmierci.  
Więcej na: http://www.tvp.info/16066582/czesciej-mysle-o-smierci-i-unikam-slowa-rutyna

– Staram się dawać wsparcie, zachowywać tak, aby bliscy tej osoby wiedzieli, że nasze postępowanie jest z gruntu dobre, dla wszystkich. Zmarłemu już nie zaszkodzimy, a wręcz możemy uratować jedno, a nawet kilka żyć. Gdy widzę, że ktoś tego potrzebuje, to przytulam. To czas, żeby płakać – mówi w rozmowie z portalem tvp.info dr Tomasz Kubik, anestezjolog i koordynator transplantacji w Centralnym Szpitalu Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Opowiada nam, jak wygląda jego praca, jak rozmawia się z rodziną o pobraniu narządów i jakie pytania są najczęściej zadawane.

Na czym polega praca koordynatora donacyjnego? Czym różni się od pracy koordynatora transplantacyjnego?

Tak jak prawnik może się specjalizować w prawie medycznym albo prasowym, tak samo jest z koordynatorami. Jedni, czyli transplantacyjni, przygotowują biorców narządów, inni tak jak donacyjni, pracują bliżej dawców. Ja zajmuję się głównie przygotowywanie całej tej machiny do momentu pobrania organów. Związane jest to z moim głównym zawodem, czyli anestezjologią. 

Czy bierze pan udział w procesie badania, czy nastąpiła śmierć mózgu? 

Koordynator donacyjny nie ma nic wspólnego z tym procesem. Jako specjalista anestezjologii i intensywnej terapii łączę te dwie funkcje, prowadzę oddział pooperacyjny, pracuję na OIOM-ie, więc siłą rzeczy jestem jako lekarz członkiem takiej komisji. Jeśli jednak występuję w roli badającego danego pacjent, to nie mogę brać udziału w procesie przekazywania narządów. Taka jest zasada. 

Można powiedzieć, że pana rolą jest powiedzenie rodzinie, że to koniec, a w kolejnym etapie rozmowa na temat przeszczepienia narządów? 

Można tak powiedzieć. Owszem jednym z zadań koordynatora jest przeprowadzenie rozmowy z rodziną, ale to tylko element tzw. procesu autoryzacji pobrania, który ma doprowadzić do pobrania organów lub nie, zgodnie z prawem i intencją osoby zmarłej. Musimy również spełnić różne warunki prawne. Jednym z nich jest stwierdzenie śmierci mózgu, ale czasem musimy też porozmawiać z prokuratorem, czy nie ma sprzeciwu, a pobranie nie będzie stało w sprzeczności z ustaleniem przyczyny śmierci...

Więcej na: http://www.tvp.info/16066582/czesciej-mysle-o-smierci-i-unikam-slowa-rutyna

Komentarze

Brak komentarzy do tego artykułu

Zaloguj się, aby dodawać komentarze

Projektowanie stron SSI